Poprawność polityczna - czarcie znamię wszelkich nieszczęść?

Spośród wszystkich komplementów i inwektyw, którymi obdarzają mnie internauci i za co jestem im wdzięczna, bo nic tak nie boli jak obojętność, jedna rzecz wprawia mnie w przykry nastrój. Otóż wiele osób używa określenia "poprawna politycznie" w znaczeniu pejoratywnym. A nawet więcej niż tylko pejoratywnym, to rodzaj przekleństwa ("Ty wstrętny zwolenniku poprawności politycznej!"), zdziwienia ("czyżby ta pani była zwolennikiem poprawności politycznej?!"), wykluczenia ("ze zwolennikami poprawności politycznej nie ma co rozmawiać") oraz ostatecznej i miażdżącej klasyfikacji politycznej ("zwolennikom politycznej poprawności mówimy stanowcze nie!").


Jezus Chrystus i poprawność polityczna

Spośród wszystkich komplementów i inwektyw, którymi obdarzają mnie internauci i za co jestem im wdzięczna, bo nic tak nie boli jak obojętność, jedna rzecz wprawia mnie w przykry nastrój. Otóż wiele osób używa określenia "poprawna politycznie" w znaczeniu pejoratywnym. A nawet więcej niż tylko pejoratywnym, to rodzaj przekleństwa ("Ty wstrętny zwolenniku poprawności politycznej!"), zdziwienia ("czyżby ta pani była zwolennikiem poprawności politycznej?!"), wykluczenia ("ze zwolennikami poprawności politycznej nie ma co rozmawiać") oraz ostatecznej i miażdżącej klasyfikacji politycznej ("zwolennikom politycznej poprawności mówimy stanowcze nie!").


Jan Maria Rokita wyszedł z cienia żony i przemówił...

Jan Maria Rokita wreszcie wyszedł z cienia własnej żony i przemówił. Może nie tyle przemówił, co napisał. ("Dziennik", 6-7. 09). I stała się jasność. Wszystko już wiemy. Dlaczego jest źle? (Bo Tusk…). Dlaczego nic się nie dzieje? (Tusk…). Dlaczego marszałek nie ma autorytetu a Pawlak trzyma się dobrze? (Tusk, Tusk!) Czym jest prawdziwa polityka? (Czymś, co nie ma nic wspólnego z Tuskiem). Jak skończy Tusk? (Marnie). Co zbawi Polskę? A tego dowiemy się w następnych odcinkach.


"Donald Kastrat i Jarosław Bobas"

Ostatni tydzień w polityce w pełni zrekompensował nam wakacyjną nudną. Politycy ruszyli na scenę i spektakl się rozpoczął. Były inwektywy, spis ciąż, kastracja, kreatury, Filipiny, "bobasy" i "dzieci". A wszystko zaczęło się od słynnej radiowej wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego: Co kiedyś tam było - powiedzmy sobie - tak zarysowane, bardzo jeszcze niewyraźną kreską, że mogłoby ze strony Rosji nastąpić, to sądzę w tym momencie nie nastąpi. Zdania tego nie powstydziliby się Nostradamus, Ezechiel, Gosiewski ani nawet królowa Saba słynna z mroczności swych przepowiedni. Nic więc nic dziwnego, że pewien natchniony internauta wykrzyknął i zapisał: "Trafne odczytywanie doniosłych myśli Jarosława Kaczyńskiego, jedyną droga do rozwoju IV RP!".


"Potwór z Grodziska nie jest pedofilem"

- Szumne zapowiedzi wprowadzenia farmakologicznego leczenia pedofilów i zmiany kodeksu karnego to populizm, bo tego typu możliwości są w Polsce co najmniej od roku 1970, kiedy wprowadzono nowy kodeks karny i kodeks karny wykonawczy, a już na pewno od 1997 roku, kiedy uchwalono obowiązujący kodeks karny. W przepisach nic nie trzeba zmieniać, trzeba je tylko zacząć stosować - tak o problemie pedofilii i sposobach jej przeciwdziałania mówi w rozmowie z Wirtualną Polską dr hab. Monika Płatek, prawnik z Uniwersytetu Warszawskiego, specjalista w zakresie prawa karnego.